Chaos bierze się z nadmiaru
Dlaczego nadmiar decyzji męczy bardziej niż brak planu?

Chaos nie bierze się z braku charakteru, silnej woli ani złej organizacji. Bierze się z decyzji podejmowanych zbyt szybko — albo wcale. Chaos to efekt życia w trybie reakcji, nie wyboru. I dobra wiadomość jest taka, że skoro powstaje z decyzji, to decyzjami można go ograniczyć.
Czym naprawdę jest chaos
Chaos to gaszenie pożarów. To wieczne reagowanie na rzeczy „niespodziewane”, choć często do przewidzenia.
To myśli noszone od rana w głowie: o tym, co trzeba zrobić i o czym nie można zapomnieć. To powiadomienia, maile, wiadomości, które zabierają skupienie szybciej, niż jesteśmy w stanie je odzyskać.
Chaos to też paradoks dnia, który był pełen działania, a kończy się poczuciem porażki. Zrobiliśmy dużo, załatwiliśmy wiele spraw, rozmawialiśmy z mnóstwem osób — a mimo to wieczorem zostaje wrażenie, że to, co ważne, znowu się nie wydarzyło.
Chaos nie jest bałaganem. Nie jest też lenistwem, zapominalstwem ani olewaniem spraw.
Chaos to nadmiar.
Nadmiar rzeczy do zrobienia. Nadmiar planów w zbyt krótkim czasie. Nadmiar rzeczy w domu, w głowie, w kalendarzu. Nadmiar decyzji podejmowanych w biegu — i zgód udzielanych bez zastanowienia. Chaos to suma drobnych „tak”, których nikt nie zakwestionował.
Często są to mikrodecyzje, których koszt wydaje się minimalny. Nie dlatego, że są nieistotne — tylko dlatego, że nie liczymy ich łącznego wpływu na naszą energię i uwagę. Kilka takich „mikro zgód” szybko przekłada się na poczucie przytłoczenia. Te drobne sprawy nie zabierają nam czasu. Zabierają uwagę i energię.
To one sprawiają, że się spieszymy, spóźniamy albo czujemy, że znowu byliśmy „nie do końca gotowi”.
Chaos to stres. Poczucie, że nie zdążysz. Że znowu czegoś nie zrobiłaś na 100%. Że kogoś zawiodłaś, bo na coś zabrakło czasu.
A w tle zawsze to samo: brak przestrzeni na to, co naprawdę ważne.
Chaos nie jest twórczy. Kreatywność karmi się luzem i przestrzenią — chaos jest ich brakiem. Życie w chaosie to nieuświadomiony wybór.
Skąd się bierze chaos
Twoje życie jest tylko Twoje.
I to Ty ponosisz za nie odpowiedzialność — również za to, na co się godzisz.
Oddając innym prawo do decydowania o Twoim czasie, oddajesz coś znacznie cenniejszego niż godziny w kalendarzu: oddajesz uwagę i energię.
Nie podejmując decyzji, też decydujemy — tylko biernie. Sprawy i tak się dzieją. Jeśli Ty nie zdecydujesz, ktoś inny zrobi to za Ciebie.
Odkładanie decyzji nie zatrzymuje chaosu. Ono go konserwuje. Odkładane sprawy wiszą w tle. Zabierają spokój, energię i uwagę. W końcu zamieniają się w pożary, które trzeba gasić w najmniej odpowiednim momencie. Dlatego tak ważne jest nie tylko działanie — ale świadome decydowanie.
Często też przeceniamy swoje możliwości.
Niedoszacowujemy czasu potrzebnego na wykonanie zadań i przeceniamy swój wpływ na emocje innych ludzi.
Wydaje nam się, że ktoś sobie nie poradzi. Że będzie mu przykro, jeśli odmówimy. Że źle o nas pomyśli. A prawda jest taka, że większość ludzi szybko znajduje inne rozwiązania — bez żalu i bez dramatu.
Chaos rośnie tam, gdzie nie ma eliminacji.
Nie zmieścisz w jednej dobie wszystkiego. Masz 24 godziny — nie więcej. Dlatego tak ważne jest strzeżenie swojego czasu i swoich granic.
Dotyczy to próśb innych ludzi, ale też „okazji”, opcji i wyborów dnia codziennego. Siłownia po drodze czy po drugiej stronie miasta. Serial czy książka. Kolejna rzecz „na chwilę”, która zabiera wieczór.
Chaos nie stoi obok bałaganu. Chaos stoi obok zmarnowanego czasu i rozproszonej uwagi.
Pojawia się wtedy, gdy czas oddajesz za darmo. Gdy działasz bez świadomości. Gdy cudze potrzeby stawiasz ponad własnymi — dla świętego spokoju albo dla akceptacji. Czas, choć względny, bywa bezwzględny dla tych, którzy go nie szanują. Za każdym razem, gdy na coś się godzisz, rezygnujesz z czegoś innego.
Dlaczego robienie więcej nie działa
Sposobem na chaos nie jest robienie więcej ani szybciej. Kluczem jest lepszy dobór rzeczy, na które się godzisz.
Chaos pojawia się wtedy, gdy decyzje są nieświadome.
Zbyt szybkie tempo. Zbyt wiele spraw naraz. Zbyt mało przerw na myślenie.
Nasze mózgi potrzebują czasu, by porządkować informacje. Tymczasem każda przerwana koncentracja kosztuje nawet kilkadziesiąt minut powrotu do skupienia.
Łatwo rozproszyć uwagę. Trudno ją utrzymać.
Chaos bierze się też z tego, że często nie wiemy, co naprawdę jest dla nas najważniejsze.
Jedno pytanie, które zmienia dzień
Pomocne bywa jedno proste pytanie:
Co dziś musi się wydarzyć, żeby ten dzień był wygrany?
To jest Twój priorytet. Jedna rzecz, która ma dziś pierwszeństwo przed innymi.
Możesz zrobić wiele rzeczy. Ale jedna z nich decyduje o tym, czy ten dzień ma sens.
Najlepiej zapisać to ręcznie. Na kartce.
Zapis uruchamia inne obszary mózgu odpowiedzialne za zapamiętywanie i porządkowanie myśli. Niezapisane cele przegrywają z pilnymi sprawami innych ludzi i niespodziewanymi zdarzeniami.
Porządkowanie życia nie zaczyna się od planowania, tylko od zobaczenia, skąd bierze się chaos.
Co możesz zrobić już teraz
Na początek wystarczą trzy mikro-zmiany:
Na początek wystarczą trzy mikro-zmiany:
— trzy rzeczy dziennie zamiast dziesięciu
— jedno pytanie: „co dziś naprawdę ma znaczenie?”
— zapisywanie myśli zamiast noszenia ich w głowie
Chaos nie znika od razu. Ale przestaje rządzić wtedy, gdy zaczynasz świadomie decydować, a nie tylko reagować
